RSS
niedziela, 18 maja 2008
Kolejka rozstrzygnięć

Dopiero 38 kolejka ligi włoskiej przyniosła ostateczne rozstrzygnięcia kwestii mistrzostwa, udziału w Lidze Mistrzów (łącznie z eliminacjami) oraz Pucharze Uefa oraz spadku do Serie B. Do dziś dnia czekać trzeba było, by poznać odpowiedzi na wszystkie związane z powyższymi kwestiami pytania i niepewności. Cóż, dopiero 18 maja 2008, podczas ostatniej kolejki Serie A, dowiedzieliśmy się o tym wszystkim.

Ktoś nadal podziela pogląd o nudności i przewidywalności ligi włoskiej (skupmy się na Serie A, oczywiście, jako najbardziej reprezentatywnej)? Niestety, kto interesuje się futbolem bardziej, niż w formie 'raz na jakiś czas mecz w tv', raczej zdaje sobie sprawę, iż do zmiany tego utartego obrazu, stereotypu ligi włoskiej w polskiej mentalności potrzeba zmiany generacji komentatorów telewizji publicznej, jak i oczywiście pewnej ilości czasu, by ten obraz wymazać/zmienić.

Podsumowując: mistrzem Włoch Inter Mediolan (niestety), v-ce mistrz AS Roma (oba te kluby zagrają bez eliminacji w przyszłej edycji Ligi Mistrzów), 3 miejsce Juventus Turyn (gdyby nie fakt, że Juve jest jedną z najlepszych włoskich ekip, to byłby sensacją fakt zajęcia przez beniaminka miejsca na podium, swoją drogą gratulacje dla Alexa Del Piero za zdobycie korony króla strzelców, cóż, należało mu się), 4 mejsce Fiorentina, której gratulujemy zakwalifikowania się do eliminacji Ligi Mistrzów po korespondencyjnej walce z Milanem, który ostatecznie zadowolić się musi miejscem piątym, nad czym z całego serca ubolewam, acz upatruję pozytywnych skutków tego faktu - przede wszystkim zmiany warty w składzie, świeżej krwi i zawodników, którzy mają o co grać, którzy nie zdobyli jeszcze wszystkiego, co można w klubowej (jak i światowej) piłce zdobyć - pierwszy taki: Flamini, jako nowy nabytek. Zobaczymy co okienko transferowe przyniesie. Obok Milanu w Pucharze Uefa zagra Sampdoria Genua, a w przyszłym sezonie Serie B okazję zawojować będą miały ekipy Empoli, Parmy oraz Livorno. Szkoda mi szczególnie dzisiejszych rywali Interu - zawodników Parmy, w których nogach były dzisiaj jednocześnie mistrzostwo Interu, jak i ligowy byt jej zawodników. Ostatecznie nie zobaczymy jej w przyszłym sezonie w Serie A, a nerrazurri cieszą się z obrony mistrzowskiego tytułu.

 

No i spoźnione gratulacje dla Zenitu St Petersburg, za który z całej swojej siły trzymałem kciuki w ich pojedynku z Glasgow Rangers. Bramka strzelona w ostatnich sekundach gry ustalająca wynik spotkania i przesądzająca stan rywalizacji zaowocowała we mnie spontanicznym, niczym nie przymuszonym wybuchem radości. Brawo, naprawdę zasługiwali na końcowe zwycięstwo. A jeśli na ten finał spojrzę z punktu widzenia kibica Milanu, to cóż, lepiej byłoby, gdyby zamiast Rangersów zagrała w nim Fiorentina, a najlepiej gdyby rozstrzygnięcie padło dopiero po serii rzutów karnych, gdyż jej gracze nie byliby w pełni sił na ostatnią kolejkę ligi włoskiej, w czym upatrywałbym szansy na rozstrzygnięcie rywalizacji Milan-Fiorentina na korzyść pierwszej z tych ekip, ale cóż - ubolewam, że jako kibic szukać muszę nadzieji w takich faktach, a nie liczyć tylko i wyłącznie na korzystny wynik zespołu czerwono-czarnych. Kolejkę temu, gdy wszystko znajdowało się w ich nogach, nie sprostali zadaniu i polegli w Neapolu.

Ale oczywiście, jak już mówiłem, może teraz coś się zmieni. To znaczy - zmieni na pewno - ale w jakim kierunku?

20:23, aleks-rossonero
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 kwietnia 2008
Numero uno

Cóż, tak... Numero uno! Grazie, grazie!

Trzeba przyznać, że okres, w którym zaczynam pisać na tym blogu obfituje w ważne, piłkarskie wydarzenia. Końcówki sezonu mają to do siebie, że są emocjonujące, a przynajmniej powinny być. Reasumując: dobrze, gdy są. Oczywiście z punktu widzenia kibica piłki nożnej, który liczy na emocje. Zaznaczam: kibica piłki nożnej, a nie fanatyka konkretnego zespołu. Bo dla tego drugiego ogromną radością byłoby zapewnienie sobie przez jego ukochany zespół mistrzostwa na długo przed decydującą fazą sezonu.

Tutaj przykład chociażby naszej polskiej ligi. Cóż... emocje tylko w kontekście walki o miejsca pucharowe i ochronienia się przed spadkiem. Oczywiście nie neguję tutaj emocji związanych z walką o wspomniane już drugie miejsce, gdzie jeszcze wczoraj rano różnica między nim, a miejscem czwartym wynosiła jeden, jedyny punkt ( stan na wczoraj: Wisła 70p, Lech 53p, Legia 53p, Groclin 52p ). Na graczy i kibiców Lecha Poznań spadł wczoraj wieczorem zimny prysznic w postaci porażki na wyjeździe z zespołem Cracovii. Zimny tym bardziej, że Lechici potrafili wygrać mecze z silniejszymi ekipami od krakowskiej (nie piszę, że w meczach wazniejszych, ponieważ w kotekście walki o start w pucharach każdy mecz jest ważny - jedyną różnicą jest trudność tych meczów). Do końca sezonu zostały trzy kolejki, zobaczymy jak sprawy się potoczą. Wydaje mnie się, że Lech nie ukończy tego sezonu na drugim miejscu. Najwyżej trzecie.

A w Hiszpanii? Wczoraj Riijkard dobitnie udowodnił, że Barcy już nie zależy na Primera Division. Na ławce zasiedli Deco, Iniesta, Eto'o... "Drugi garnitur" przegrał z ostatnio rewelacyjne spisującym się Deportivo 0:2 i jeśli Real dzisiaj zwycięży, to Blaugrana już nawet matematycznych szans na końcowy tryumf w lidze nie będzie miała. Pozostaje pytanie: czy walczyć będzie o drugie miejsce? W przypadku zwycięstwa w Lidze Mistrzów mogliby zająć i piąte miejsce, a w eliminacjach do przyszłorocznej edycji grać nie będą musieli. Jednak na drodze do tego sukcesu stoi pewna przeszkoda: Manchester United. Naprawdę, nie chcę nikogo urazić, ale jeszcze tydzień temu powiedziałbym:

Adios Barca.

Nie wykorzystali atutu Camp Nou. Na Old Trafford nie wróżyłbym im sukcesu.  Ale wczoraj miał miejsce pewien mecz. Strategiczny dla obu grających w nim zespołów. Ten mecz to spotkanie The Blues z Red Devils zakończony zwycięstwem pierwszej z tych ekip w stosunku 2:1. Oba grają nadal w Lidze Mistrzów i walczą o mistrzostwo Anglii. Na dzień dzisiejszy w najlepszej sytuacji jest Chelsea. Dlaczego?

  • wygrali w meczu na szycie, oraz
  • bramkowo zremisowali w Liverpoolu w pierwszym półfinałowym meczu LM
Rewanż grają u siebie i wystarczy im bezbramkowy remis, na który gra byłaby wskazana po widowisku, które zapewnili w sobotę swoim kibicom. Dodatkowo w lidze angielskiej mają psychologiczną przewagę nad graczami ManU. Dobra, psychologia psychologią, ale bilans bramkowy mają gorszy. W chwili obecnej liderem nadal pozostają Czerwone Diabły. I nie zgadzam się z opinią, że stawką tego meczu było Mistrzostwo Anglii. Chelsea wygrała i co? Nie są mistrzami, nie są liderami, ale mają psychologiczną przewagę i utrzymali szansę na końcowy sukces, a po tym tygodniu zobaczymy jak sytuacja w ich głowach ulegnie zmianie. Gdyby wygrał Manchester, mogliby już świętować. Więc dla nich to był mecz o mistrzostwo. Ale oszczędzili się. Mierzą w finał LM. I nadal mogą wygrać Premiership.

Co ważny mecz, to ważny mecz, więc z mniejszą pewnością wskazuję jako faworyta do awansu do finału Manchester United. Ale nadal wskazuję, jednak bez 'Adios Barca'.
12:37, aleks-rossonero
Link Dodaj komentarz »